By zacnie wyglądało. Co prawda nie ma w nim kultowego “sweterka” z gruszką, ale całej tej historii jak on powstał nie ma sensu tłumaczyć, bo i tak niewiele osbó by zrozumiało 🙂 Taki wpis dla beki.
Na początku był chaos. Pomysł z tyłka wyjęty… Potem burza mózgów? Jak to zrobić…
Najpierw był chaos. Jakie czujniki, jak powiązać zdarzenia podniesienia szklaneczki i postawienia szklaneczki, zliczanie zdarzeń. Widoczność w sieci by móc sterować tym zdalnie. Stworzyć automatyzacje, które by ogarniały obsługę każdego zdarzenia na stoliku i odpowiednio generowały komunikaty głosowe a to w głośniku Gógul Hołm czy na komórce.
Kwestia umieszczenia czujników, taśm ledowych by zacnie wyglądały na blacie stoliczka. Dużo pytań a odpowiedzi niewiele…
Wszystko stworzone metodą radzieckiego uczonego “Macajewa” ….